94% osób podejmujących pierwsze decyzje zakupowe korzysta z narzędzi AI, a LinkedIn masowo zalewa generyczny AI slop. Jak w tym szumie pozostać wiarygodnym i czy AI pozwala utrzymać tempo komunikacji bez utraty autentyczności? Na te pytania odpowiada Łukasz Kosuniak, ekspert marketingu B2B. Poniżej wnioski z webinaru „Sposób na autentyczną komunikację w czasach AI”.
Kluczowe wnioski
- Autentyczność w marketingu B2B wpływa na skuteczność sprzedaży – kupujący ocenia ryzyko decyzji, a gdy za komunikatem nie widać człowieka, to ryzyko rośnie.
- Samą autentycznością wiele nie zadziałasz, jeśli nie podzielisz się przydatną wiedzą – tematy wybieraj na podstawie pytań klientów, a przed występem live zadaj sobie pytanie: „co z tego wynika dla mojego odbiorcy?”.
- AI wspiera eksperta, ale go nie zastępuje – pomaga w researchu, analizie pytań, redakcji i recyklingu. Temat, sposób podania i odpowiedzialność za treść zostają po Twojej stronie.
- Godzinny webinar to ok. 50 tysięcy znaków tekstu – to idealny materiał na 4–5 artykułów, kilkanaście postów i krótkie wideo, czyli plan publikacji na 4–8 tygodni.
- Webinar zwiększa widoczność w AI – własna strona odpowiada jedynie za ok. 15–20% szans na cytowanie, resztę dają treści zewnętrzne, spójność komunikacji autora i wiarygodne polecenia.
- Warto zacząć od jednego webinaru – wystarczy najprostszy sprzęt i darmowe, 14-dniowe konto próbne ClickMeeting.
Prowadzący: Łukasz Kosuniak, ekspert marketingu B2B
Webinar poprowadził Łukasz Kosuniak – konsultant marketingu B2B, założyciel Business Marketer, trener i praktyk wykorzystania AI w marketingu. Zajmuje się marketingiem B2B od ponad 20 lat. Projektuje i prowadzi webinary dla firm technologicznych oraz organizacji B2B.
Doświadczenie łączy z praktyką pracy z AI. Opracował własną metodę recyklingu treści opartą na nagraniach i transkrypcjach webinarów, dzięki której jedno wydarzenie staje się źródłem artykułów, postów, newsletterów, materiałów sprzedażowych i treści edukacyjnych. Od kilku lat jest też power-userem platformy ClickMeeting.
Całe spotkanie, razem z sesją pytań i odpowiedzi, obejrzysz poniżej:
Autentyczność w B2B zwiększa skuteczność sprzedaży
Czym jest autentyczność? Na pewno nie oznacza ona pokazywania prywatnego życia. Według Łukasza to przede wszystkim dzielenie się prawdziwą i przydatną wiedzą, przedstawioną w sposób osobisty, czyli opartą na własnych doświadczeniach. Nie chodzi tu jednak o unikanie sztucznej inteligencji: Łukasz sam z niej korzysta, ale uważa, że to ekspert decyduje, co chce powiedzieć, a AI służy do researchu i skalowania tego, co już zostało powiedziane.
Ryzyko rośnie, gdy za komunikatem nie widać człowieka
Za każdą decyzją zakupową stoi ocena wartości produktu, analiza kosztów oraz obawa, czy rozwiązanie zadziała tak, jak obiecano. Jeżeli za obietnicą nie stoi człowiek, któremu choć trochę ufasz, poczucie ryzyka tylko rośnie i utrudnia decyzję. Autentyczność wpływa więc na prawdopodobieństwo zakupu. Łukasz powołał się tu na kilka danych:
- 94% osób rozpoczynających proces zakupowy korzysta z narzędzi AI;
- klienci pozyskują informacje samodzielnie w 70–80% przypadków (przy czym Łukasz zaznaczył, że badania podają różne wartości);
- 34% klientów firmowych wskazuje, że ważnym kryterium wyboru dostawcy jest dostęp do argumentów broniących daną decyzję zakupową.
Wniosek jest jeden: w B2B liczy się poczucie, że dostawca zna biznes klienta. Dlatego nie wystarczy mieć ekspertów w firmie. Trzeba wiedzieć, jak komunikować ich na zewnątrz i skalować ich widoczność na odpowiednich kanałach.
Autentyczne treści odpowiadają na pytania klientów
Eksperci lubią imponować i mówić o rzeczach zaawansowanych. Tymczasem klienci bardzo często potrzebują szybkich odpowiedzi na podstawowym poziomie. Łukasz radzi, by analizować głos klientów. Łukasz zbiera pytania klientów w osobnym dashboardzie, a AI pomaga mu je agregować i wybierać tematy publikacji. Jego proces wygląda tak:
- monitorowanie tego, o co pytają klienci;
- ustalenie tematów (tu pomaga AI);
- research, czyli uzupełnienie i zestawienie informacji;
- produkcja treści na bazie treści bazowej.
Jak ujął to Łukasz: „Zanim naciśniesz guzik «publikuj», zadaj sobie pytanie: i co z tego?” Chodzi o to, czy treść jest dla kogoś ważna, czy tylko chcesz pochwalić się udziałem w konferencji. Jeśli tekst albo skrypt webinaru przygotowała AI, przeczytaj go na głos. Gdy brzmi zbyt płynnie, robotycznie albo literacko, albo wyczuwasz charakterystyczne dla AI zwroty, popraw go.
Dlaczego webinar dobrze buduje eksperckość?
Łukasz wymienił kilka powodów, dla których sam wybiera ten format:
- Baza treści: z godzinnego nagrania możesz stworzyć materiał na artykuły, posty i wideo (więcej w sekcji o recyklingu).
- Wizerunek: ludzie rozpoznają Twoją twarz, reagują na energię i widzą, że czymś się pasjonujesz.
- Baza kontaktów: dla Łukasza to sposób na budowanie bazy newslettera. To nie najbardziej masowa metoda, ale kto zapisuje się na newsletter po webinarze, robi to świadomie, więc baza jest mniejsza, za to jakościowa i zaangażowana.
- Dyscyplina: format 45–60 minut zmusza eksperta do pocięcia wiedzy na kilka webinarów albo skupienia treści w jednym. Uczestnik dostaje wiedzę spakowaną w jednym miejscu i nie musi przekopywać się przez internet.
- Transkrypcja: zapis webinaru to gotowy materiał do artykułów i postów. Wideo i tekst się nie wykluczają: webinar daje treść, a transkrypcja pozwala wykorzystać ją także w formie pisanej.
Skuteczność potwierdzają badania, które Łukasz prowadził jako Business Marketer: 60% badanych wysoko oceniło skuteczność webinarów. Zaznaczył przy tym, że pracuje w segmencie B2B i w segmencie konsumenckim może być inaczej.
Trzy typy webinarów i ich cele
Łukasz wyróżnia trzy typy webinarów. Wybiera je zależnie od tego, co chce osiągnąć. Największą część jego webinarów, 70%, stanowią webinary edukacyjne. Pozostałe dwa typy służą do pracy z obiekcjami i do prezentowania oferty.
- Edukacyjny – tłumaczy koncepcję, np. czym jest marketing automation albo jak sprzedaje się do złożonych firm. Cel to budowanie preferencji dla marki i poczucia eksperckości. Łukasz ujął to tak: „Marka jest mnożnikiem skuteczności sprzedaży”. Osoby, które były na jego webinarach, statystycznie lepiej reagują na ofertę, bo go znają. Ten webinar był właśnie tego przykładem: 99% stanowił przekaz edukacyjny, któremu towarzyszyły przyciski CTA z ofertą.
- Obiekcje – etap rozważania. Zbierasz obiekcje powtarzające się w rozmowach handlowych (np. „to dużo kosztuje”, „jak to wytłumaczyć zarządowi”), grupujesz je i projektujesz jeden lub dwa webinary. Przykład Łukasza: jak przekonać zarząd do automatyzacji marketingu. Przychodzą osoby bliżej decyzji, które mają zadanie do wykonania i szukają narzędzi. Ten typ webinaru ma generować jakościowe leady.
- Prezentacja oferty – produkt lub usługa dla osób, które wolą obejrzeć jeden materiał (20–40 minut) zamiast samodzielnie szukać informacji. Dobrze nadaje się do prezentowania ofert i zniżek.
Dobrze przygotowany webinar daje wysoką konwersję na spotkania, sięgającą nawet 20%. Dotyczy to jednak webinarów o obiekcjach i prezentacji rozwiązania. Szeroki webinar edukacyjny zwykle nie generuje wielu leadów. Jeśli webinar jest sprzedażowy, przygotuj skrypt i już w jego trakcie poinformuj o możliwości kontaktu z handlowcem. Najskuteczniejsza forma to przycisk CTA z linkiem do kalendarza. Łukasz zwrócił uwagę, że linki wrzucane w czat często giną, a przez to konwersja jest niższa.
Struktura, interakcje i plan nagrania
Webinar różni się od zwykłego streamingu elementami interakcji: ankietami, przyciskami CTA, rejestracją (czyli danymi uczestników) i czatem. Żeby z nich korzystać, potrzebujesz struktury. Na naszym webinarze Łukasz zrezygnował z ankiet, a interakcję prowadził przez czat: zachęcał do pytań, komentarzy i „prowokacji intelektualnych”.
Struktura pomaga prowadzącemu, uczestnikom i recyklingowi
Struktura, czyli kilka grubych punktów przekazu, ułatwia panowanie nad webinarem. Łukasz na początku drukował sobie mindmapę z całym planem. Struktura działa na trzech poziomach:
- Dla prowadzącego – wie, gdzie jest i czy nie musi przyspieszyć albo coś pominąć.
- Dla uczestników – wiedzą, w której części są i czy spotkanie się przedłuży. Hasło „podsumujmy” przy zmianie bloku działa jak sygnał: osoby, które na chwilę odpłynęły, wracają, bo za moment usłyszą skondensowane ostatnie kilkanaście minut (Łukasz zauważył to, analizując dane z webinarów).
- Dla recyklingu – bloki są samodzielne (wstęp, rozwinięcie, podsumowanie: jak w dobrym wypracowaniu), więc łatwo pociąć webinar na kawałki.
Plan wykorzystania nagrania ustal już na etapie planowania webinaru. Jeśli wiesz, że zrobisz krótkie wideo, użyj hybrydowego rekordera: nagrywa obraz z kamery i slajdy osobno, a obraz prelegenta ma wyższą rozdzielczość i lepiej sprawdza się w montażu, np. w pionowych formatach. Zajmuje to więcej miejsca w przestrzeni do nagrywania.
Do startu wystarczy najprostszy sprzęt
Nie musisz mieć studia nagrań. Ważne, żeby ludzie dobrze Cię widzieli i słyszeli. Zewnętrzna kamerka internetowa za 200–300 zł jest już zupełnie wystarczająca. Jak powiedział Łukasz: „Nie wierzcie w to, że potrzebujecie teraz sprzętu za dziesięć czy kilkadziesiąt tysięcy złotych, żeby w ogóle zacząć.” Ważniejszy jest istotny dla odbiorców przekaz, a przy estetyce chodzi o czytelność, nie o wygląd jak z reklamy.
Recykling: z jednego webinaru kilkadziesiąt materiałów
Godzinny webinar to około 50 tysięcy znaków tekstu, czyli według Łukasza materiał na 4–5 artykułów, o ile nie było w nim wodolejstwa. Przy ostrożnym założeniu (3 artykuły) i publikacji jednego co dwa tygodnie to 6 tygodni pracy z jednego nagrania. Każdy artykuł warto promować kilkoma postami, np. pięcioma na LinkedInie w ciągu kilku tygodni, co daje kilkanaście publikacji. Z jednego webinaru powstaje w ten sposób kilkadziesiąt materiałów, a to kilkanaście lub kilkadziesiąt tygodni publikacji, zależnie od intensywności. Co możesz z niego zrobić:
- artykuły – na stronie lub na LinkedInie (Łukasz zaznaczył, że artykuły na LinkedInie dobrze działają także na AI);
- posty promujące każdy z artykułów;
- krótkie wideo – shorty i kilkuminutowe materiały na YouTube;
- podcast – wymaga lepszego dźwięku, więc warto mieć dobry mikrofon, a niektórzy nagrywają równolegle na rekorder, żeby dźwięk był nieskompresowany;
- e-booki i inne dłuższe formy.
Fragmenty nagrania mają większe zasięgi niż całość. Łukasz zazwyczaj udostępnia nagrania swoich webinarów, ale statystyki odtworzeń godzinnych nagrań nie są imponujące, bo inaczej ogląda się webinar na żywo, a inaczej potem godzinny materiał. Krótkie fragmenty, które tłumaczą jeden element, żyją lepiej. Więcej o samej metodzie znajdziesz w artykule „Usprawnij recykling treści dzięki webinarom”.
Rytm publikacji: 4-8 tygodni po webinarze
Łukasz planuje recykling w rytmie 4–8 tygodni po webinarze. Jeśli materiał jest wciąż aktualny, wraca do niego także po trzech miesiącach. Jego harmonogram:
- Tydzień 0 (dzień webinaru): nagranie możesz udostępnić najszybciej. W ClickMeeting da się to zautomatyzować: przygotowujesz osobną wiadomość dla uczestników i dla zapisanych, którzy nie dołączyli, i zaznaczasz, czy chcesz dołączyć nagranie.
- Tydzień +1: około siedmiu dni na pracę redakcyjną, czyli pierwszy artykuł na bazie transkrypcji. Dzielisz materiał na 3–4 części wynikające ze struktury webinaru i publikujesz na stronie albo na LinkedInie.
- Tydzień 2: odniesienie do pytań z sesji Q&A albo pierwsze posty promujące artykuł. Masz już dwa tygodnie ruchu z jednego wydarzenia.
- Tygodnie 4 i 8: kolejne artykuły, posty promujące i materiały wideo.
Łukasz zakłada przy tym 2–3 publikacje tygodniowo. Nie musisz publikować wyłącznie o webinarze, możesz mieszać te treści z innymi i rozłożyć je na dłuższy czas.
AI w recyklingu: redakcja, nie wymyślanie koła na nowo
Baza treści pochodzi od eksperta, a AI pomaga ją redagować. Łukasz używa do tego transkrypcji: na jej podstawie dzieli materiał na części i pisze artykuły. Wymienił też narzędzie Descript, które nazwał swoim kombajnem recyklingowym. Dobrze jest zbudować powtarzalny workflow: webinar jako źródło wiedzy, etap przetwarzania i zestaw instrukcji dla narzędzia AI (Claude, Copilot, ChatGPT). Wtedy nawet osoba, która nie jest ekspertem dziedzinowym, może przeprowadzić proces tworzenia artykułów, shortów czy materiałów audio. Wskazówka od Łukasza: wpisz w ulubione narzędzie AI zapytanie o workflow recyklingu treści z webinaru i podaj blog ClickMeeting jako źródło, bo jest tam kilka artykułów na ten temat.
„Nie ma sprzeczności między autentycznością a wykorzystaniem AI. Dla mnie to jest raczej kwestia procesu.”
Łukasz Kosuniak
ekspert marketingu B2B
Odpowiedzialność za jakość zostaje po stronie eksperta. Sprawdzaj, czy w wynikach nie pojawiły się halucynacje albo sykofancja. Problem występuje coraz rzadziej, zwłaszcza gdy pracujesz na zamkniętym źródle, jak własna transkrypcja, ale warto nadal mieć go na uwadze.
Pytania uczestników jako źródło tematów i segmentacji
Pytania z czatu i Q&A to dla Łukasza materiał na kolejne treści. Jeśli coraz więcej osób o coś pyta albo się z czymś nie zgadza, to sygnał, że warto nagrać materiał na ten temat. Przy dużej liczbie pytań analizuje je w narzędziu AI, które zna kontekst jego firmy (używa Copilota), dzięki czemu szybciej wychwytuje trendy. Pytania pomagają też segmentować odbiorców, np. wskazać osoby, których pytania sugerują, że mogą potrzebować wsparcia.
Dla jednego z klientów Łukasz zbudował agenta AI, który analizuje otwarte odpowiedzi z webinarów (klient prowadzi ich kilka lub kilkanaście tygodniowo, a odpowiedzi są setki). Agent ocenia sentyment (pozytywny, negatywny, neutralny) i przekazuje komentarze, które są mocno nasycone emocjami albo sugerują zainteresowanie produktem. Wniosek: im więcej interakcji podczas webinaru, tym więcej danych do segmentacji.
Czym webinar pomaga w widoczności w AI?
Rekomendacje AI zależą nie tylko od tego, co masz na stronie. Według kilku raportów, które przytoczył Łukasz (m.in. Meltwater i Ahrefs), własna strona odpowiada za około 15–20% prawdopodobieństwa, że AI zacytuje firmę i ją zarekomenduje. Resztę dają witryny zewnętrzne, zwłaszcza platformy z treściami tworzonymi przez użytkowników. W B2B ważny jest LinkedIn i YouTube, w Stanach także Reddit. Są to serwisy, na których łatwo ustalić tożsamość autora i które mają podobną architekturę, więc narzędzia AI łatwo je znajdują.
Spójny autor i specjalizacja
Dla narzędzi indeksujących niespójny autor to niespójna encja. Jeśli ten sam człowiek w jednym podcaście mówi o swoim lifestyle’u, a w drugim o automatyzacji marketingu, sygnał dla AI brzmi „nie polecaj”. Dlatego warto określić specjalizację ekspertów. Ułatwia to też ludziom zapamiętanie, kim jest dana osoba, jeśli w czterech czy pięciu wypowiedziach mówi o podobnym zakresie. Webinar jest do tego dobrą bazą: z jednego wydarzenia Łukasz tworzy 20–30 publikacji, które mimo że dotyczą różnych fragmentów, na końcu składają się na spójny obraz.
Goście i klienci jako zewnętrzne polecenia
AI szuka zewnętrznych poleceń kompetencji. Angażuj klientów i partnerów w webinary, konferencje i spotkania. Nie muszą piać z zachwytu, wystarczy, że wzmiankują firmę i dzielą się wiedzą. Działa to jak product placement: gdyby firma nie była w porządku, nie wystąpiliby na jej webinarze. Wzmianki w ich mediach są sygnałem dla AI, że firma jest wiarygodna, bo polecają ją inni.
Cały proces w pięciu punktach
Łukasz podkreślił, że te rzeczy nie robią się same: ktoś musi całym procesem zarządzać. Jego uproszczony rytm:
- Temat: określ go na podstawie pytań klientów;
- Research: sprawdź, co inni piszą na ten temat, żeby nie powielać i uniknąć zarzutów o plagiat (przy nadmiernym użyciu AI research może być spaczony, więc temat wybierasz Ty);
- Struktura: przygotuj grube punkty przekazu;
- Promocja: powtarzaj informację o webinarze kilka razy (szczegóły w FAQ poniżej);
- Follow-up: zbieraj reakcje i pytania i przygotowuj treści w ramach recyklingu.
FAQ – pytania z webinaru
Czy w dobie AI organizowanie webinarów nadal ma sens?
Tak. Narzędzia AI streszczają nawet rozbudowane materiały w kilka sekund. Webinar wymusza wysoką jakość: trzeba przygotować strukturę, stanąć przed kamerą i mówić do rzeczy przez 45 minut. Webinar wygenerowany przez AI na podstawie jednego polecenia wyszedłby według Łukasza słabo. Drugi powód to opór przed treściami, za którymi nie stoi znany człowiek. Z takiego materiału zapamiętasz mniej (szacunek Łukasza: 2–3% zamiast 10–15%), więc warto prezentować treści przez „interfejs ludzki”. Łukasz nie boi się, że ktoś podsumuje jego webinar narzędziem AI, bo sam też udostępnia podsumowania wygenerowane przez AI, oczywiście po sprawdzeniu ich jakości. Takie podsumowania AI możesz tworzyć również w ClickMeeting.
Czy webinary są już przeżytkiem?
Nie. Łukasz słyszy od 10 lat, że mailing i webinar to przeżytki. Jego podejście: „Dopóki to działa, dopóki przychodzą na webinary ludzie, którzy to cenią, to to nie jest przeżytek.” Profesjonalny marketer jest tam, gdzie są jego klienci, testuje kanały i dopiero potem decyduje, a nie zakłada z góry, że jakaś forma jest niemodna. Mała frekwencja na pierwszym webinarze, np. 15 osób, nie oznacza porażki, bo masz gotową bazę do recyklingu treści. Być może inaczej nie udałoby się wygenerować tych treści, bo eksperci nie chcieliby pisać artykułów albo wstydziliby się stanąć przed kamerą. Nie tylko obecność na żywo jest wskaźnikiem skuteczności webinaru, ocenisz go też po treściach pochodnych.
Czy autentyczność da się pogodzić z marketingiem i sprzedażą?
Tak. Autentyczność nie wyklucza marketingu, a dawanie wartości nie oznacza, że nie możesz mówić, z czego żyjesz, i powoływać się na swoje doświadczenie. Ważna jest proporcja i jasność: webinar edukacyjny to w niemal całości przekaz edukacyjny (na tym webinarze 99%), a oferta pojawia się w wyraźnie oznaczonym miejscu, np. w przycisku CTA z możliwością umówienia konsultacji. Webinary o obiekcjach i prezentacji oferty mają cel sprzedażowy wpisany w formę. Więcej o tym, jak je rozróżniać, w sekcji o trzech typach webinarów.
W jakich segmentach B2B webinary generują najlepsze leady?
Łukasz działa na styku średnich i dużych firm, tam ma najwięcej klientów i wie, że webinary są tam skuteczne. Powód: produkty i usługi w tym segmencie są często skomplikowane i wymagają wielokrotnego tłumaczenia. Nie znaczy to, że w małych firmach webinary nie zadziałają. Najlepiej sprawdzają się wtedy, gdy ofertę trzeba wyjaśnić, stworzyć wiele materiałów i pokazać, jak ją kupić. Im bardziej rozbudowana oferta, tym lepiej sprawdza się ten format. Przy produktach standardowych, np. monitorach komputerowych, ważniejsze będą media performance’owe, chyba że masz kanał partnerski i chcesz wyjaśnić zasady współpracy.
Jak długo powinien trwać webinar i o której go organizować?
Część wykładowa powinna trwać około 45–50 minut, bo tyle wynosi pojemność naszej uwagi, a potem warto zaplanować 15 minut na Q&A z buforem na przedłużenie. Dużo pytań to znak, że temat jest ważny, więc urywanie sesji po 15 minutach byłoby słabe dla wszystkich. Godzinę dobierz do odbiorców. Łukasz po testach prowadzi swoje webinary o 10:00, bo daje w ten sposób sygnał, że można je oglądać w biurze, a jego oferta jest dla osób, które chcą być lepsze w tym, co robią. Webinary rozwojowe, hobbystyczne albo dla osób zmieniających pracę lepiej planować wieczorem, ok. 20:00–21:00, żeby nie odciągać uczestników od pracy. Jeśli masz bazę mailingową, możesz zaproponować dwie godziny, poranną i wieczorną, i sprawdzić, jak rozłoży się ruch.
Czy lepiej nadawać na żywo, czy puścić nagrany webinar z ekspertem na czacie?
Jeśli tylko możesz, nadawaj na żywo. Według Łukasza to zupełnie inna energia: prowadzący czuje presję, że słuchają go ludzie, którzy mogą się nie zgodzić, skomentować albo dopytać, a to korzystne dla obu stron. Webinar nagrany z ekspertem na czacie też jest w porządku, pod warunkiem że jasno to zakomunikujesz. Najgorzej jest, gdy uczestnicy spodziewają się transmisji na żywo, a widzą odtworzony materiał, bo to rodzi negatywne emocje. Są sytuacje, w których taki format ma sens, np. przy kilku strefach czasowych, i wtedy każdy sam decyduje, czy chce wziąć udział. Taki format możesz zorganizować jako webinar automatyczny.
Jak zwiększyć frekwencję na webinarze i gdzie go promować?
Według Łukasza najskuteczniejszym narzędziem frekwencji jest próbkowanie w mediach społecznościowych, czyli pokazywanie fragmentów tego, co usłyszą uczestnicy. Bazą takiego próbkowania jest struktura webinaru, która daje gotowe, samodzielne bloki. Dobrze działają też:
- osobiste zaproszenie od prelegenta, bo ludzie chcą wiedzieć, z kim będą mieli do czynienia;
- próbki slajdów, 3–4 sztuki, żeby uczestnicy wiedzieli, co ich czeka;
- kilkukrotne powtarzanie informacji, bo zasięgi postów firmowych na LinkedInie są coraz mniejsze.
Najskuteczniejszym kanałem promocji jest jego zdaniem własny newsletter, dlatego warto robić webinary, których celem jest budowanie bazy mailingowej. Po roku lub dwóch taka baza wielokrotnie wyprzedza skuteczność kampanii płatnych (przy budżecie rzędu miliona złotych kampanie wygrają skutecznością, ale nie efektywnością). Kampanie płatne w B2B często nie sprawdzają się przy samym produkcie, bo jest zbyt złożony na baner, ale dobrze przyciągają uwagę do webinaru lub newslettera. Warto też rozważyć media branżowe: w dobie AI zyskują na wartości, bo wzmianki z cenionych domen (niekoniecznie z linkami) podnoszą widoczność, choć poziom redakcyjny bywa różny. Trzeci kanał to goście z własnymi kanałami dotarcia, np. newsletterem, pod warunkiem że też mają z tego korzyść.
Czy wrzucać nagranie webinaru na YouTube, skoro uczestnicy się rejestrowali?
Łukasz nie zawsze wrzuca nagrania na YouTube, ale nie jest przeciwnikiem tego podejścia. Uczestnicy przychodzą na żywo, bo mogą zadać pytania i blokują sobie ten czas, więc są skupieni i uczą się szybciej. Udostępnienie nagrania nie jest według niego nieuczciwością. Często wysyła nagranie osobom, które nie były na żywo, bo sam zapisuje się na webinary, wiedząc, że nie będzie mógł uczestniczyć, i chce mieć dostęp do nagrania.
Jak długo komunikować się po webinarze?
Osiem tygodni to według Łukasza minimalny czas, przy założeniu, że nie masz innego tematu do komunikowania. W takiej sytuacji można je spokojnie wysycić, zakładając 2–3 publikacje tygodniowo. Jeśli organizujesz webinary co kilka tygodni albo masz inne treści do promowania, możesz wydłużyć ten czas, mieszając publikacje z webinarów z innymi (np. artykułami). Warto też wracać do treści po 3–4 miesiącach: nie identycznie, żeby uniknąć duplikacji, ale przeredagowane z pomocą AI, np. post z grafiką zamienić na post z trzema slajdami z prezentacji. Zasięg organiczny postów na LinkedInie to dziś kilkanaście procent, więc warto powtarzać zagadnienia. Nam wydaje się, że wszyscy już wiedzą, a potem okazuje się, że wielu klientów nawet nie wiedziało, że był webinar.
Jak komunikować się z bazą mailingową zbudowaną na webinarach?
Zacznij od tego, że baza jest Twoja. „W mediach społecznościowych nie jesteśmy gospodarzami, jesteśmy gośćmi, nie mamy tu żadnej władzy”, dlatego warto budować kanały, które są nasze. Webinary są taką infrastrukturą: kupujesz licencję, ale treści są Twoje, a baza rejestracji też należy do Ciebie i możesz ją zabrać do innego dostawcy. Jeśli chodzi o częstotliwość, najlepiej zapytać odbiorców, czy chcą dostawać maile raz w tygodniu, czy raz w miesiącu. Narzędzia mailingowe (Łukasz używa GetResponse, zobacz integracje ClickMeeting) pozwalają dopasować częstotliwość i tworzyć segmenty, np. grupować tygodniowe newslettery w jeden miesięczny dla osób, które wolą rzadziej.